Questing – pomysłowy sposób na udane popołudnie (uwaga: przygoda w mieście!)

Dzisiaj chcemy podzielić się z Wami nowo odkrytym sposobem na niekonwencjonalne zwiedzanie. Sprawdziliśmy na własnej skórze i gorąco polecamy! Jeżeli jeszcze nie jesteście fanami questingu, to tylko dlatego, że jeszcze go nie poznaliście 😉

Kiedy jedziemy gdzieś daleko, na drugi koniec świata, o niezwykłe doznania nietrudno. Ameryka Południowa, Azja, Afryka – wystarczy zejść z pokładu samolotu, żeby poczuć dreszczyk adrenaliny i zachłysnąć się innością kultury, krajobrazu, ludzi. Ale wiecie co? Niezwykłe miejsca są wszędzie, czają się w zakamarkach mijanych w drodze do pracy kamienic, spoczywają od stuleci kilka metrów pod ulicą, którą mkniemy przez miasto.

Nie jest to jakaś wielce odkrywcza myśl, ale za to wielce odkrywczym i pomysłowym sposobem na poznawanie naszej okolicy jest to, co skłoniło mnie do tych rozmyślań, czyli … questing 🙂

Questing to tak naprawdę … podchody. Tyle, że w bardziej profesjonalnym wydaniu. Ze strony questy.com.pl, podchody.pl, questing.pl (strona od dwóch dni nie działa niestety, więc link do jej kopii), albo pokrewnej wybierasz trasę, którą chcesz przejść. W całej Polsce jest ich już kilkaset:

Trasy można filtrować nie tylko pod kątem geograficznego rozmieszczenia, ale także zawartości (historyczna, naturalna, kulturalna) i środka transportu, którym się przemieszczamy (trasy piesze, rowerowe, samochodowe, a nawet … kajakowe!)

Ściągasz na telefon wskazówki i … możesz zaczynać! Trasy wiodą poza szlakami turystycznymi, nieoznakowanymi ścieżkami (a w przypadku miast ulicami), więc możesz poczuć się jak odkrywca, a nie jak tysięczny turysta przemierzający dany szlak :O 😉 Po drodze masz do rozwiązania masę zagadek. Gdy zgromadzisz komplet odpowiedzi wpisujesz je w krzyżówkę i otrzymujesz swoją nagrodę – hasło. Nie wiem czy tak jest na wszystkich trasach, ale na naszej na końcu czekała na nas również ukryta skrzyneczka z piękną pieczęcią do wbicia jako dowód przejścia całej trasy 🙂

Dodam, że za uczestniczenie w questingu/pobranie opisów tras nie trzeba nic płacić J W Krakowie tras jest kilkanaście (Szlakiem Zbrodni, Znajdź Szczęście na Kazimierzu itd.), a w jego okolicach również kilka, np.: „Lanckorońskie Anioły”, czy „Od La Verny do Alwerni”.

A to już sprawdzona przez nas trasa „Z Bronowic Małych do Mydlnik”:

Na trasę zabrałam mojego Pawła z okazji urodzin, cieszył się jak dziecko 😀 Trasa była po prostu świetna! Częściowo prowadziła przez obszar starych Bronowic, a częściowo przez łąki i pola z panoramą na caaały Lasek Wolski, wraz z kopcem Piłsudskiego. Dodam, że wcześniej, jak to Krakusy, byliśmy już na spacerze w tych okolicach, ale questing pozwolił nam na dotarcie do miejsc położonych poza wyznaczonym szlakiem, ukrytych perełek, których sami nigdy byśmy nie znaleźli/patrzyli i nie domyślali się, jaką niesamowitą historię skrywają. Ot na przykład ukryty w krzakach przy ulicy Tetmajera potok z dłuugim, pięknie zdobionym zabytkowym mostem i kolumnadą, prowadzącą na szczyt wzniesienia:

Albo przytulona do brzydkiego budynku z lat 70. Piękna drewniana chata z 1910 roku. Albo autentyczny średniowieczny pręgierz z krakowskiego rynku, zamieniony w kapliczkę, a umiejscowiony za płotem, na prywatnej posesji :O

To co, gotowi na questing? Kanapki w plecak i ruszamy ku przygodzie, półgodziny od domu, po pracy! 🙂 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.