Kirgizi i my, czyli spożywanie w Kirgistanie

 

Pewnego razu w Kirgistanie … było wielkie ucztowanie

Kymyz lał się strumieniami

Stoły pod mantami i lepioszkami się uginały

W każdej wiosce ugoszczeni, w opowieści zasłuchani…

Ehh, to był piękny czas i to już równe dziesięć lat temu! I wiecie co, nic by z tych wieczornych biesiad nie było, gdybyśmy byli np. Francuzami, czy Amerykanami, bo byśmy się po prostu niedogadali!  Naprawdę dobrze być Polakiem – dzięki bliskości polskiego i rosyjskiego mogliśmy wejść w świat niedostępny dla ludzi „z zachodu”. Na pewno pomagał również fakt pochodzenia z byłego bloku komunistycznego – to coś co łączyło, przybliżało duchowo Kirgizom odległą o pięć tysięcy kilometrów Polskę. Nie czekajcie więc dłużej i odwiedźcie ten gościnny kraj, warto!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.