Na ciążę Ci kajak?!

 

Lamy spodziewają się potomka 🙂 Pomimo moich trudności z poruszaniem (to już ósmy miesiąc!) nie mogliśmy sobie i Tomkowi odmówić wakacji. Miało być spokojnie i bez szaleństw: przyjeziorna plaża na której Tomek robi babki z piasku, a ja co najwyżej dostojnie unoszę się na materacu. No ale okazało się, że mimo najlepszych chęci, siedzenia na plaży nie wytrzymują moje obciążone dodatkowym balastem plecy i biodra. Spacery po lesie odpadły z tego samego powodu. Wygodnie było mi tylko na krześle 🙁 Aż tu nagle do głowy wpadł mi szalony pomysł, ostatnia deska ratunku: KAJAK. Pełna obaw wsiadłam i zaczęłam wiosłować. Dziesięć minut, godzina, dwie godziny … a mi cały czas wygodnie i zero bólu. Dzień po tym wyczynie czułam się rześko i wyśmienicie, więc znowu wsiedliśmy w kajak. Gdybym potrafiła, napisałabym jakąś „Odę do Kajaka”, ale powiem krótko: Kajaku, dziękuję! Uratowałeś nasze wakacje!

Poniżej kilka zdjęć z kajakowych wędrówek po Pojezierzu Brodnickim. Było dziko i cudownie: gniazda z młodymi łabądkami, perkozy, nenufarowe Morza Sargassowe, a nawet… mapa skarbów znaleziona w butelce 🙂 A wszystko to dzięki kajakowi <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.